Kim jestem

Gosia Zadrożna

Czasem przyjaciele patrzą na mnie jak na wariatkę kiedy podskakuję z radości gdy słońce kreuje na niebie swoje arcydzieła świetlne czy przez okno nagle wpada rozgrzewający jego promyk. Ale światło to coś, czego potrzeba w fotografii najbardziej. To ono czaruje magiczne wspomnienia.

Drugą kwestią są emocje – jestem osobą, która bardzo mocno współodczuwa. Potrafię popłakać się z kimś kto płacze (dobra, czasem nawet z postacią z filmu czy serialu) i śmiać się tylko dlatego, że ktoś inny się śmieje. Każda okazana miłość – czy to dziecku od rodziców czy nowo poślubionych małżonków – dotyka mnie osobiście i powoduje we mnie, że serce rośnie i otwiera się coraz bardziej na kolejne uczucia. Małe gesty miłości zostają we mnie na bardzo długo.

Gdy zagrają te dwa składniki – zdjęcia wyjdą niezapomniane.

Z konkretów – Piastów, Warszawa to moje miejsca rodzinne. Wrocław to miejsce mojego wyboru – miasto duże, ale spokojne, pełne nieodkrytych zakamarków. Mimo wszystko – gdy za długo siedzę w jednym miejscu, nosi mną i ciągnie do zwiedzania i oddychania klimatem nowo poznawanych miejsc.

Z pomysłów życiowych – jestem człowiekiem zagadką – zawsze w stronę ścisłą, skończyłam położnictwo na Uniwersytecie Medycznym, a poświęcam się, żeby uwieczniać wspomnienia.

Co inni mówią o współpracy ze mną?

„Będę nudna, ale serio jesteś moim mistrzem nr jeden od fotografowania!
Nikt tak nie uwiecznia jak Ty! I dopiero z perspektywy czasu widzę jakim błogosławieństwem było u nas to całe zamieszanie przed ślubem z fotografem. Gdyby robił te zdjęcia ktokolwiek inny to pewnie tylko pokazywalabym znajomym te zdjęcia a sama nie chciałabym na to patrzeć, bo do tej pory zawsze tak było… Z nieba nam spadłaś Gosiu!”