Kim jestem

Gosia Zadrożna

Letnie wieczory, długie spacery, dalekie podróże, dobre towarzystwo, piękne światło, zapachy budzące wspomnienia, przepyszne jedzenie, książki opisujące prawdziwe historie, filmy, które bawią albo zmuszają do myślenia. Tak jak się zastanowię, to są to rzeczy, które powodują u mnie szybsze bicie serca i wywołują szeroki uśmiech na twarzy.

Czasem przyjaciele patrzą na mnie jak na wariatkę kiedy podskakuję z radości gdy słońce kreuje na niebie swoje arcydzieła świetlne czy przez okno nagle wpada rozgrzewający jego promyk. Ale światło to coś, czego potrzeba w fotografii najbardziej. To ono czaruje magiczne wspomnienia.

Drugą kwestią są emocje – jestem osobą, która bardzo mocno współodczuwa. Potrafię popłakać się z kimś kto płacze (dobra, czasem nawet z postacią z filmu czy serialu) i śmiać się tylko dlatego, że ktoś inny się śmieje. Każda okazana miłość – czy to dziecku od rodziców czy nowo poślubionych małżonków – dotyka mnie osobiście i powoduje we mnie, że serce rośnie i otwiera się coraz bardziej na kolejne uczucia. Małe gesty miłości zostają we mnie na bardzo długo.

Gdy zagrają te dwa składniki – zdjęcia wyjdą niezapomniane.

Z konkretów – Piastów, Warszawa to moje miejsca rodzinne. Wrocław to miejsce mojego wyboru – miasto duże, ale spokojne, pełne nieodkrytych zakamarków. Mimo wszystko – gdy za długo siedzę w jednym miejscu, nosi mną i ciągnie do zwiedzania i oddychania klimatem nowo poznawanych miejsc.

Z pomysłów życiowych – jestem człowiekiem zagadką – zawsze w stronę ścisłą, skończyłam położnictwo na Uniwersytecie Medycznym, a poświęcam się, żeby uwieczniać wspomnienia.